! ! ! Baka-yaro ! ! !

Slogan twojego forum.

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2007-08-14 13:14:04

Methes
Member
Skąd: Bydgoszcz
Zarejestrowany: 2007-06-04
Posty: 177
Zawód: X-Man :)
Zboczenie: Le Parkour, Panie ^^, Japonia, M&A, Nirvanka i Apatia ^^
Rasa: Fallen Angel ^^
Piosenka na dzisiaj:
Serwis

NSO - Kraina Wiśni..

Ciemność.. tak ciemność.. nic tylko ciemność i cisza.. nie, zaraz.. to nie jest cisza.. coś szumi i blugocze.. Czyżby to lawa z Piekielnych odchłani?.. Nie, jednak nie.. to brzmi jak szum wody.. Ciemność się rozjaśnia, a szum maleje.. czy jestem martwy? Czy tak wyglada śmierć? Tylko gdzie trafił? Zbyt ciemno jak na niebo opisywane w Biblii... może to czyściec.. Zaraz, zaraz.. przecież mam zamknięte oczy.. ale co zobaczę jak je otworzę?.. w dodatku ten szum.. No nic.. Wkońcu raz się żyje.. hmm.. chyba raz się umiera..

Chłopak otworzył oczy powoli oczy, błysk promieni swiatła oślepił go nieco, lecz po chwili jego oczy przyzwyczaiły się do światła, a widok jaki zobaczył, zalał go falą nieustajacych myśli..

Ja żyję?.. Tak napwno żyję.. tylko gdzie ja jestem? co to za miejsce? Ciekawe czy ktoś jeszcze wyszedł cało z tego sztormu.. Całiem ładne to miejsce..te drzewa.. cisza.. mam nadzieję, że to nie jest bezludna wyspa..

Chłopak wstał z ziemi.. rozejrzał się dookoła, po nielicznych resztkach statku i między nimi dostrzegł jedną beczkę.. prawie natychmiast podbiegł do niej, by ją otworzyć.. Na jego szczęscie w środku znajdowało sie trochę żywności, jakieś rzeczy, ale mu raczej nie będą potrzebne.. przynajmniej nrarazie.. Co najwazniejsze były tam dwa widelce, łyzka oraz wa naszyjniki i pierscień..

Pewnie ktoś przygotował sobię skrzynie na wypadek jakby wyladował w mojej sytuacji.. albo poprostu był chciwy i chciał zabrać co się da.. Teraz i tak nie ważne.. Dzięki niemu mam co jeść.. Przydało by tez się zwiedzić okolice, kto wie jak długo tu zabawię..

Jazz wyciągnął poobijane Jabłko ze skrzyni, oraz jakąś koszulę, w którą owinął resztę rzeczy ze skrzyni.. Ugryzł jabłko i ruszył spokojnym krokiem, scieżką prowadząca w głąb lądu..

Ciekawe co mnie tu spotka..

Ostatnio edytowany przez Methes (2007-08-15 10:11:06)


So tell me.. tell me the reason why?
How can you do this to me..
You break my heart..
and you make me cry.

Offline

 

#2 2007-08-15 17:03:16

ApatiA
Władca
Zarejestrowany: 2007-05-10
Posty: 599
Zawód: Treser jednorożców
Zboczenie: VK
Rasa: FOREVER ALONE
Piosenka na dzisiaj: FLOW - hey

Re: NSO - Kraina Wiśni..

Dzień zapowiadał się spokojnie. Zlecenie zostało wykonane, zapłata odebrana, więc można teraz trochę odetchnąć. Hideru wstał wcześnie rano, bowiem było to już w jego nawyku, że budził się jak tylko słońce wznosiło się nad horyzont. Przemył twarz i wyszedł na zewnątrz domu. Dzisiaj postanowił wybrać się do miasta zakupić trochę potrzebnych rzeczy. Pieniądze zwykle rzadko trzymały sie przez dłuższy czas ludzi takich jak on. Czasy były trudne dla bezpańskich samurajów. Z jednej strony, dawało to jako taką swobodę, lecz z drugiej strony ludzie niezbyt przychylnie patrzyli się na roninów. Nie często zdarzało się tak, że brak pieniędzy doskwierał tak bardzo, że trzeba było podróżować z miasta do miasta, w poszukiwaniu pracy. Na szczęście mało kto próbował zadzierać z roninem. W końcu był kiedyś prawnym samurajem, a umiejętności jeśli są pielęgnowane, nie zanikają. Tak więc ronin był tak samo niebezpieczny jak samuraj. Hideru mógł się spodziewać szykan jedynie od samurajów, którzy wzburzeni byli odrzuceniem niektórych zasad. Jednak i w takich sytuacjach potrafił sobie poradzić. W najbliższej okolicy nikt nie odważyłby się obrzucić go obelgą, ponieważ jego zachowanie było uważane za co najmniej dziwne. Nie jego winą było jednak, że urodził się w przeklętym rodzie.

Hideru przetarł kąciki oczu, wyganiając z umysłu nieprzyjemne myśli. Przypasał oba miecze i postanowił wybrać się jak zwykle na brzeg morza w celu treningu Iai. Słońce świeciło jasno, lecz nie było gorąco. Najprawdopodobniej temperatura podniesie się około południa. Dlatego też Hideru uważał, iż poranek jest najlepszą porą na ćwiczenia. Wiatr za to wiał od strony wody przynosząc ze sobą rześką morską bryzę.

"Wieje tak, że morze mogło wyrzucić na brzeg coś interesującego." Pomyślał ronin i związał wysoko włosy, aby nie wpadały mu do oczu. Podążył więc bez pośpiechu krętą ścieżką wiodącą na piaszczysty brzeg morza, gdzie w skupieniu mógł oddać się treningowi. Idąc niespiesznie usłyszał przed sobą odgłos zbliżających się kroków. Zatrzymał się, bowiem nie przypominał sobie, aby na tej części plaży, rybacy trzymali swoje łodzie. Poczekał aż zza zakrętu wyłoni się osoba, do której należały kroki. Człowieka owego nie widział w tej ani najbliższych miejscowościach. Jasnobrązowe włosy świadczyły o tym, że na pewno nie pochodził stąd.

Offline

 

#3 2007-08-27 15:11:21

Kiba
Szynszymora
Skąd: z Naruto :D
Zarejestrowany: 2007-08-10
Posty: 33
Zawód: uczeń
Zboczenie: Anime,Manga,Hentai... i.t.p
Rasa: niestey biały :(
Piosenka na dzisiaj: Sweet Dreams

Re: NSO - Kraina Wiśni..

-To wszystko na dzisiaj, synu- odpowiedział wysoki jak na Japończyka człowiek o brązowych włosach i szklistych niczym dwie kryształowe kulki oczach
-Tak ojcze..znaczy mistrzu
-Pamiętaj tylko Renshi, jako ninja czas wolny spędzasz na treningu,więc mam nadzieję, że wiem co teraz będziesz robić
-Oczywiście mistrzu-odpowiedział Reshi z lekkim smutkiem, ponieważ wiedział, że przefarbowanie włosów mogło się nie podobać jemu jako mistrzowi i szczególnie jako ojcu. Odchodząc w progu po raz ostatni jak na dzisiaj zwrócił się do niego tata.
-W tych włosach nie wyglądsz najgorzej
-Dzięki....tato-odezwał się Renshi z uśmiechem na twarzy, który był niewidoczny dla z reguły surowego trenera.
Najpierw  poszedł do swojego pokoju się przebrać, na wypadek gdyby kogoś spotkał było większe prawdopodobieństwo, że go nie rozpoznają "ale te włosy" pomyślał ninja"mogą mnie po tym poznać w końcu to nietypowe u miejskiego ludu". Gdy już się przebrał z optymizmem powiedział do siebie:
-Tylko ja farbuje włosy??
Wszedł kilkoma zwinnymi ruchami na drzewo po czym skakał z jednej gałęzi na drugą skacząc tak w kierunku plaży.
Upolowanie paru ptaków to były błahostki nawet dla takiego genina jak on. Lecz za niedługo miał mieć prawdziwą misję. Może i nawet jutro, losy ninja są tak niebezpieczne (oraz podniecające), że może nie dożyć kolejnego dnia. Słońce wschodziło. Tak to jest, że ninja rzadko śpią, odpoczywają zwykle przy medytacji, a noc to czas na zadania. Lecz teraz kiedy zbliżał się dzień więc nie miał nic do roboty. Ostrzenie ninja-to bądź shurikenów mógł odłożyć na kilka godzin przed misją. "Obym nikogo nie spotkał", pomyślał. Przypomniało mu się gdy raz musiał skądś wytrzasnąć mąkę... więc wybrał się do miasta i ukradł, został zauważony, ale uszedł z życiem.

"Sprawdźmy co mamy: shurikeny: są ,kunaje: są... reszty chyba nie trzeba. W końcu i tak idę trenować taijutsu i pomedytować, więc nie będzie mi to potrzebne "Taijutsu to umiejętności ninja w walce bez broni jak i z bronią. Lecz specjalnie nie brał nic oprócz sakiewki na wypadek zauważenia. Ubrał się też jakoś "w miarę" normalnie. Choć w jego garderobie nie było "normalnych" ubrań. Miał na sobie granatowe spodnie i koszule oraz tatami. Więc mimo ekstrawaganckiego wyglądu, mógł się czuć w miarę bezpiecznie. Mógł być porównany do jakiegoś szlachcica.. czy błazna.

Kiedy tak rozmyślał, będąc już bardzo blisko plaży, nagle coś zauważył. Przystanął i zobaczył dwie osoby idące naprzeciw siebie. Jeden z nich miał katanę, więc był jakimś nieprzeciętnym wojownikiem "Czyżby samuraj bez zbroi... a morze ronin!" drugi nie wyglądał na miejscowego...nie wyglądał nawet na Japończyka. Wysoki, duże niebieskie oczy, włosy też jakieś nie takie mimo że kolor włosów był pospolity, jednak nie takie jasne. Renshi wyciągnął rękę ku sakiewce i trzy shurikeny były już trzymane między palcami, był gotów w każdej chwili rzucić...ale poczeka aż sytuacja się rozwinie. Może nie będzie musiał ich używać...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo